Jak uniknąć dysleksji?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

O kłopotach w nauce mogą świadczyć pewne zachowania w okresie dzieciństwa. Zwrócenie na nie uwagi już we wczesnym okresie może oszczędzić nam wielu kłopotów w późniejszych latach.
Obecnie w klasie co trzeci, czwarty uczeń ma problemy z nauką, która objawia się trudnościami z czytaniem i pisaniem.

Dysleksja dotyka częściej chłopców i ma ją co dziesiąty uczeń. Ujmując problem krótko dysleksja to kłopoty z czytaniem. Problem jest jednak nieco bardziej złożony i dotyczy między innymi trudności w nauce pisania i czytania, który objawia się u dzieci o normalnym poziomie inteligencji, zadbanych i dobrze uczących się.
Dysleksja, jak obecnie wiadomo, ma podłoże genetyczne, ale o jej wystąpieniu decyduje także ciąża oraz poród.

Co powinno zaniepokoić rodziców?

Trudności w nauce objawiają się w klasach najmłodszych problemem w czytaniu i pisaniu. Zaniepokoić powinna nas zatem niechęć do malowania, układania klocków, małomówność w wieku przedszkolnym. Rodzice często bagatelizują problem, tymczasem szybka ich interwencja w znacznym stopniu mogłaby poprawić umiejętności i predyspozycje pociechy.
Jeśli zauważamy, że nasze dziecko nie ma ładnego pisma, myli litery a pisanie je męczy powinno być to dla nas sygnałem alarmowym. W takiej sytuacji powinniśmy zacząć działać, by zapobiec dysleksji, która zbliża się w kierunku dziecka. Znawcy dysleksji twierdzą bowiem, że większości problemów można uniknąć. Potrzebna jest tylko właściwa postawa rodziców, którzy zauważają problem i pomoc z ich strony.

Ryzyko dysleksji

Na takie kłopoty narażone są dzieci, których mamy miały kłopoty w ciąży oraz te, które przychodziły na świat stosunkowo długo. U maluszków tych mogło dojść do mikroskopijnych, ale ważnych urazów układu nerwowego. Objawem tego może być nie raczkowanie w okresie niemowlęcym, słabe gaworzenie i nie mówienie pod koniec pierwszego roku życia, długie problemy z utrzymaniem równowagi. W późniejszych latach ryzyko wystąpienia dysleksji mogą zwiastować niechęć do układania klocków, rysowania, malowania, układania puzzli, zapinania guzików oraz małomówność i niewyraźne mówienie.
Duża grupa rodziców bagatelizuje ten problem usprawiedliwiając dziecko tym, iż preferuje ono inne rodzaje zajęć, do czego przecież ma prawo. Tymczasem w trosce o dobro swojego dziecka możemy przyczynić się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia kłopotów w późniejszym etapie edukacyjnym.

Pomoc rodziców

Pomoc ze strony najbliższych jest w stanie zapobiec trudnościom w nauce. Pozostawienie zaś problemów bez rozwiązania najczęściej wpływa na ich nasilenie.
Układ nerwowy młodego człowieka regularnie rozwija się, dlatego właściwa stymulacja można wspomóc jego pracę. Pozytywnie działają zatem wszelkie masaże, ćwiczenia oraz zabawy ruchowe. Zauważając problem, warto zasięgnąć opinii neurologa i sprawdzić, czy napięcie mięśniowe jest prawidłowe. Odchylenia od normy mogą zostać zniwelowane rehabilitacją lub ćwiczeniami bazującymi na metodzie Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne.
W przypadku małomówności warto zwrócić się do logopedy oraz jak najwięcej mówić do dziecka, opowiadać bajki, rysować, kolorować razem z dzieckiem.

Poświęcając dziecku czas jesteśmy w stanie pomóc mu w znacznym stopniu. Każdego dnia warto znaleźć godzinę na wspólna zabawę. Nie dotyczy to tylko dzieci, które mają trudności. Wspólnie spędzony czas to możliwość zdobycia wiedzy lub poczucia bliskości z najważniejszymi osobami. Mając do wyboru możliwość spędzenia czasu ze swoimi rodzicami lub oglądanie telewizji nasze dziecko z pewnością wybierze opcję pierwszą. Jeśli jednak tak nie zrobi, powinniśmy się głęboko zastanowić nad tym, co robimy nie tak, skoro nasze dziecko wybiera telewizor. Czyżbyśmy nie byli przygotowani na bycie dobrymi rodzicami, z którymi można poukładać puzzle, pograć w gry, pomalować lub poopowiadać zabawne historyjki?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*