Związki niszczące ozon pochodzą również z upraw ryżu

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Plantacje ryżu są źródłem emisji związków chemicznych, które, reagując z ozonem, przyczyniają się do niszczenia jego stratosferycznej warstwy. Uczeni z Uniwersytetu Kalifornii Irvine, pod przewodnictwem Chancellora Ralpha J. Cicerone, odkryli, że uprawom ryżu towarzyszy emisja związków takich jak chlorek, bromek i jodek metylu.

Bromek, jodek i chlorek metylu – związki pokrewne metanowi, gazowi cieplarnianemu – uczestniczą w atmosferze w reakcjach chemicznych, prowadząc do niszczenia powłoki ozonowej.

Dwuletni monitoring hodowli ryżu w Kalifornii pozwolił badaczom UCI obliczyć, że 1 proc. światowej emisji bromku metylu i 5 proc. emisji jodku metylu pochodzi z przemysłowych i dzikich pól ryżu. Związki te wydzielane są przez rośliny, choć wiadomo również, że pochodzą z procesów metabolicznych, przeprowadzanych przez niektóre żyjące w ziemi mikroorganizmy.

Ilość tych związków nie jest stała. Zależy od pogody, sezonu, składu organicznego ziemi. Emisja bromku metylu jest największa w momencie, gdy ryż wchodzi w fazę reprodukcyjną, a jodek metylu ulatnia się najintensywniej w okresie wegetacji roślin.

Protokół Montrealski, wprowadzający ograniczenia emisji kilku gazów cieplarnianych, obejmował m.in. związki metylu. "W momencie, gdy próbuje się regulować przemysłowe źródła emisji gazów cieplarnianych, musimy zidentyfikować również ich naturalne źródła. Badania dostarczają dowodów na to, że niektóre źródła gazów wciąż pozostają nieznane i że mogą być nimi właśnie tereny rolnicze" – twierdzi Cicerone.

Badania upraw ryżu stanowią krok w poznawaniu naturalnych źródeł emisji związków niszczących powłokę ozonową. Dowiodły też, że nie tylko przemysł, ale także profil światowego rolnictwa może mieć wpływ na jej stan.

Plantacje ryżu zajmują w przybliżeniu 1 proc. powierzchni lądów. Ryż stanowi pokarm ponad miliarda ludzi. W miarę wzrostu populacji ludzi wzrastać będzie również powierzchnia upraw ryżu.

Ozon zatrzymuje nadmiar promieniowania UV. Jeśli go zabraknie, promieniowanie UV może zniszczyć życie na lądzie i w powierzchniowych warstwach wody. Nawet bardzo niewielka redukcja ozonosfery spowodować może taki wzrost promieniowania UV na Ziemi, że zginie chlorofil, wystąpią zmiany klimatyczne, wzrośnie liczba zachorowań na raka skóry i choroby oczu (głównie zaćmę).

Polecamy  Funkcje i budowa poszczeglnych warstw skory czowieka

Organizm ludzki broni się przed nadmiarem ultrafioletu, wytwarzając ochronną warstwę pigmentu. Nadmiar promieni UV powoduje osłabienie odporności na zarażenie chorobami wirusowymi, np. wirusem opryszczki, i pasożytniczymi. Uszkodzony system odpornościowy organizmu ułatwia powstawanie różnych form nowotworów, zwłaszcza skóry. Według danych Programu Ochrony Środowiska ONZ, usunięcie 10 proc. ozonu spowoduje zwiększenie zachorowań na raka skóry o 26 proc.

Odkryta w 1985 r. dziura ozonowa nad Antarktyką zajmuje dziś tyle miejsca, co trzykrotna powierzchnia USA. Sięga do Falklandów i południowej części Ameryki Południowej. Jeśli sprawdzą się prognozy Jonathana Shanklina, jednego z odkrywców dziury ozonowej nad Artanktyką, w 2020 roku nowa dziura ozonowa nad Arktyką bezpośrednio zagrozi zdrowiu mieszkańców części Europy północnej, Azji i Ameryki Północnej. 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*